social media
Ludzie nie udostępniają treści dlatego, że lubią markę, która je opublikowała. Udostępniają je dlatego, że przekazanie ich dalej mówi coś dobrego o nich samych. To zjawisko nazywa się walutą społeczną i jest najbardziej niedocenianym mechanizmem w całym marketingu w social mediach. Jeśli zrozumiesz, co Twoja klientka zyskuje, wysyłając Twój post koleżance, przestaniesz zgadywać, co napisać.
Ludzie udostępniają nie Twoją markę, tylko swój wizerunek
Każde udostępnienie jest małą deklaracją tożsamości. Wysyłając komuś artykuł, poradnik albo wideo, człowiek komunikuje: jestem osobą, która zna się na takich rzeczach, dba o siebie, ma dobry gust albo poczucie humoru. Dlatego najchętniej przekazywane są treści, które dają nadawcy przewagę informacyjną — coś, czego odbiorca jeszcze nie wiedział. Twoja klientka nie wyśle koleżance informacji o promocji w Twoim salonie, bo to nie mówi o niej nic ciekawego. Wyśle natomiast zestawienie tego, co naprawdę niszczy koloryzację, jeśli dzięki temu wyjdzie na osobę, która się orientuje. To jest cała różnica między treścią reklamową a treścią wartą przekazania. Pierwsza służy Tobie, druga służy jej — i dopiero przez to służy Tobie.
Poradnik, ściąga, checklista — trzy formaty, które chodzą dalej
Najlepiej przekazywane są treści zamknięte i użyteczne, czyli takie, które można zapisać i wrócić do nich później. Krótka ściąga „jak przedłużyć efekt manicure o dwa tygodnie" ma wbudowaną wartość, którą łatwo podarować komuś innemu. Podobnie działa lista rzeczy do sprawdzenia przed pierwszą wizytą u nowego fryzjera albo prosty schemat doboru pielęgnacji do typu skóry. Kluczowe jest, żeby treść była kompletna sama w sobie i nie wymagała kontaktu z Tobą, aby przyniosła korzyść. Paradoks polega na tym, że im więcej dajesz za darmo, tym większe zaufanie budujesz i tym częściej ktoś ostatecznie rezerwuje wizytę. Jeśli boisz się, że po przeczytaniu poradnika klientka zrobi wszystko sama, przypomnij sobie, ile osób czyta przepisy i nadal chodzi do restauracji.
Wiedza, którą można powtórzyć w rozmowie
Osobną kategorią wartą uwagi są ciekawostki zawodowe — rzeczy, które ktoś może powtórzyć przy stole albo w pracy i wyjść na kogoś dobrze poinformowanego. W branży beauty takich rzeczy jest mnóstwo, tylko dla Ciebie są zbyt oczywiste, żeby wydawały się interesujące. To, po czym poznaje się skórę odwodnioną, a nie suchą. Dlaczego włosy inaczej reagują na wodę w różnych częściach kraju. Ile naprawdę trwa regeneracja płytki paznokcia i co to znaczy dla częstotliwości wizyt. Takie informacje są przekazywane dalej, bo są konkretne, weryfikowalne i zaskakujące, a przy okazji pozycjonują Cię jako źródło wiedzy, a nie usługodawcę. To najtańszy sposób budowania autorytetu, jaki istnieje.
Jak zaprojektować post pod wysłanie dalej
Zanim opublikujesz, zadaj sobie jedno pytanie: komu konkretnie moja klientka mogłaby to wysłać i dlaczego. Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć, treść prawdopodobnie nie ruszy się poza Twój profil. Pomagają rzeczy praktyczne: czytelna forma bez ściany tekstu, tytuł, który sam w sobie zapowiada korzyść, i zakończenie zachęcające wprost do przesłania osobie, której to dotyczy. Nie chodzi o błaganie o udostępnienia, tylko o wskazanie odbiorcy — zdanie „wyślij to koleżance, która wciąż śpi w gumce do włosów" działa, bo podpowiada konkretną osobę. Warto też robić treści adresowane do wąskich sytuacji, bo im węższy temat, tym łatwiej rozpoznać, kogo dotyczy. Ogólne porady nie mają adresata. Konkretne mają go natychmiast.

